Wszystkie »

  • Wpisów:270
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:27 dni temu
  • Licznik odwiedzin:46 140 / 4181 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czy sztuczna inteligencja nas zabije?

Roboty, które nie tworzą same celów takie jak samochody z autopilotem, roboty przemysłowe zabiły już wiele osób ale czy będą zabijać nas roboty, które mogą wyznaczać sobie cele i mogą wybierać jak mają postąpić?
Tak na prawdę "wolna wola", więc wybór i decyzja jest już sama w sobie ograniczona wieloma czynnikami i zależna od "natury" i cech wybierającego.

Elon Musk opowiadał o swoich obawach o zagrożeniu ze strony sztucznej inteligencji. Z drugiej strony stworzył nową firmę neuralink, która bada jak stworzyć lepsze połączenie mózgu z maszynami.
"Elon Musk believes humans must link up with machines in order to fight the inevitable onslaught of artificial intelligence." dailymail

Myślę, że każda inteligencja jest taka sama, nie ma podziału na sztuczną czy prawdziwą - i tu i tu opiera się tylko na funkcjach, przetwarzaniu danych - czy to w mózgu żywym czy sztucznym.
Istotny podział wg mnie powinen koncentrować się na integracji inteligencji z celami jakie jej wyznacza motywacja, ośrodek nagrody w mózgu.
U ludzi można zauważyć, że ktoś jest mordercą, przestępcą seksualnym, narkomanem i jest to związane ściśle z tym jak pracuje jego "gadzi" umysł emocjonalny, ten który tworzy uczucie zagrożenia i motywuje przyjemnością.
Jeśli zrobimy coś co będzie chociażby symulować "gadzi" umysł motywacyjny to osiągniemy podobne rezultaty.

Sama inteligencja to tylko procedura obliczeniowa nawet najbardziej doskonały dron, ktory może analizować miliony danych nie stanowi zagrożenia do póki sam nie wyznacza sobie celów.
Inna sprawa jest tutaj taka że może śledzić miliony ludzi na raz i atakować na raz wiele osób co samo w sobie już zapala lampkę zagrożenia. Jak również i to że cel może wyznaczyć mu człowiek.

Co innego jeśli stworzymy choćby najprostszy algorytm do wyznaczania celów - wówczas w zależności od algorytmu zapoczątkujemy dążenie w jakimś kierunku.
To jest właśnie charakterystyczne dla organizmów żywych, że one mają w sobie zaprogramowane dążenie do zachowania życia i przetrwania a ich potrzeby są nieustannie rozwijane przez środowisko.

Nie ma czegoś takiego jak sens - jest tylko uruchomiony proces fizyczny, który przemienia nieustannie materię. Istnienie wszystkiego ma sens tylko dla mózgu, który nadaje wszystkiemu sens.
Religia jest tylko przykładem idiotyzmu jaki z tego wynika.
Nadawanie sensu jest wynikiem ukierunkowanych dążeń. Gdyby organizmy żywe nie miały tych dążeń a były tylko inteligencją to by tylko wpuszczały dane z jednej strony i wypuszczały z drugiej jak to robią komputery.

Dopiero stworzenie samodzielnej maszyny, która będzie w skomplikowany sposób wyznaczała sobie cele może byc dla nas zagrożeniem jeśli staniemy na drodze jej dążeń.
Być może będziemy dla niej atrakcyjni (może nawet seksualnie) - ale to też zależy tylko od programu przecież - od natury zakodowanych potrzeb. Pewnie pojawią się tutaj też zboczenia.
Atrakcyjność motywuje, też tworzy zazdrość więc w tym momencie zawsze należy się obawiać toksycznych relacji.
Jest dużo problemów ze skomplikowanymi układami motywującymi się. Każdy układ może nie być stabilny w fizyce.

A jeśli chodzi o zabijanie to zabije nas nawet najprostsza inteligencja jeśli połączymy do niej dążenia i wystarczająco dużą niszczącą siłę.
Zabije nas prosto podobnie jak zabija mało inteligentny pająk, który jest wyposażony w dążenia i jad (chociażby "nie chcąco" by się bronić, walczyć o teren, o swoją niezależność, by realizować potrzeby).
Obserwując historię organizmów z dążeniami można tyko stwierdzić jedno, że zabijanie jest u nich powszechne - można by powiedzieć naturalne.
 

 
Największą siłą religii jest narzucanie przez hierarchię słuchania się tylko jednego źródła, zakazywanie myślenia.
"Boko Haram" samo to słowo znaczy zakaz zachodniej oświaty.
Religia właściwie znaczy zakaz samodzielnego myślenia i nakaz posłuszeństwa zasadom przywódcy hierarchii.
  • awatar shade: Nie ma "my i oni", "lewi i prawi", wszędzie są debile. Są tylko nieliczni, którzy umieją w miarę myśleć i chcą pomagać drugiej osobie, Nie koniecznie stronniczy. Tylko tacy sa dla mnie autorytetami.
  • awatar Gość: Hahahahahahahahaha bzdety godne dzisiejszego skompromitowanego lewactwa nie potrafiącego logicznie myśleć, a tak powołującego się na rozum hehehe hahahaha hahahaha hahahaha śmiech i beka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Siła religii oprócz prostego mechanizmu stadnego podporządkowania się hierarchii jest też idea.
Idea jest nie tylko narzędziem hierarchii ale też oparciem każdego idealisty który tworzy własną wiarę.
Chcemy wierzyć w to, że jesteśmy nieograniczeni, że mamy wolną wolę i że jesteśmy lepsi od zwierząt.
Nie wierzymy, że nasza nauka jest ograniczona.
Mierzymy tylko trajektorię rzutu kamienia a nie wierzymy że rzut materii potrafi mieć skomplikowane konsekwencje takie jak stworzenie życia. Przecież nasze wzory tego nie przewidują, więc jak to możliwe.
W całym skomplikowaniu fizyki kwantowej jest jednak zawarta pewna wskazówka. Fizyka jest powtarzalna.
Nasze komputery bazują na prawach fizyki i każdy uruchomiony program działa za każdym razem w ten sam sposób.
Nie wierzymy że to samo dotyczy naszych umysłów, wierzymy że one nie są ograniczone powtarzalnym programem i fizyką.

Nasze poczucie wolności istnieje tylko z powodu tego, że się uczymy i przeprogramowujemy, wyciągamy wnioski.

W ostatnich stuleciach trudno oszacować jak dużą rolę grają media. Internet, telewizja ale na pewno grają olbrzymią w sposobie działania naszego społeczeństwa.
Pozwalają się nam zastanawiać, tworzą pewną rolę terapii, która prowadzi do zmiany zachowania, nawet patologicznych.
Nawet skomplikowane zachowania identycznie się powtórzą przez tą samą osobę jeśli nie zacznie się zmieniać.
Każde nasze przeżycia, związki pozwalają wyciągnąć nam z życia lekcję, uczyć się na błędach.
Mogą też wręcz przeciwnie bardziej nas degenerować, sprawiać że będziemy destruktywni dla siebie i dla innych.

I to jest jedyna wolna wola jaka istnieje – jest nią nieustanne powtarzanie oceny rzeczywistości i osądzanie jej przez mechanizm sumienia w pamięci operacyjnej naszej świadomości.

Wolna wola i człowiek to zagadnienie bardzo skomplikowane, ale wolna wola i maszyna może być zagadnieniem jeszcze bardziej skomplikowanym, bo my nie mamy możliwości zmiany swoich popędów - zostały one nam zakodowane na stałe przez miliony lat ewolucji.
Jedynie ewolucja może nam to zmienić.
  • awatar shade: "Jedynie ewolucja może nam to zmienić" - nie tylko ewolucja w teorii wierzę, że gdybyśmy dysponowali jakąś zajebiście zaawansowaną techologią to teoretycznie dało by się zrobić by heteroseksualnego faceta pociągał wielki brunatny niedźwiedź w rui. Ale jak to zrobić to nie wiem.
  • awatar Gość: mundralo hahahaha wiara to, wiara tamto, wiara taka zła hahahaha a sam hipokryto chcesz wierzyć że:"Jedynie ewolucja może nam to zmienić" hahahahaha ale jaja
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Najwiekszy fakt psychologiczny który zrobił na mnie wrazenie to to jak stworzyc nienawiść.
Psycholodzy pokazali prosty eksperyment na dzieciach w ktorym powiedzieli ze dzieci z niebieskimi oczami sa gorsze.
Nie trzeba bylo długo czekac gdy inne dzieci zaczeły je atakowac, bić i obrażać.
Taka jest natura ludzka.

Prosciej być cześcia bezmózgiego stada maminsynków podażających za autorytetem niż kimś kto ma własny rozum.

Prościej jest mówić negatywne słowa na kogoś bo partia tak powie, nie mając solidnych dowodów, nawet jeśli dzieki tej osobie wiele osób dzisiaj zostało uratowanych i może cieszyć się życiem.
  • awatar Gość: Eksperyment przeprowadzony na dzieciach, osobnikach niedojrzałych emocjonalnie, czyli wynik do przewidzenia. Ludzie dojrzali tak się nie zachowują. No chyba że pośród nich są głupcy, idioci. Tak np. jak w krajach zachodniej Europy gdzie dali sobie wmówić, że przyjmowanie nachodzców to dobro. Ale za głupotę trzeba ponieść konsekwencję, dlatego nawet mi tych idiotów nie żal.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zamachy terrorystyczne są całkowicie naturalną rzeczą.
Problem polega na tym, że ktoś kto projektował człowieka niestety spierdolił robotę.
My ludzie jesteśmy ulegli autorytetom i podążamy ślepo za kimś kto imponuje nam swoim autorytetem moralnym.
Tak jak prości żołnierze zaczęli okładać więźniów bo starsi, bardziej doświadczeni pokazali im że tak można.
Takim autorytetem był np Osama bin Laden, był człowiekiem który ma kręgosłup moralny, który swoją postawą pokazywał, że moralność jest dla niego ważna i to zaznaczał przy każdej okazji.
Tak jak ksiądz nigdy nie może pokazać, że olewa kodeks, on musi pokazać, że potrafi oddać swoje życie bo sprawa jest dla niego tak istotna, że mogą go przybić na krzyżu a on wciąż się nie podda.
Problem w religii jest taki, że ludzie oddają swój rozum, swoją zdolność do myślenia.
Ludzie są przez to stadnymi, tępymi lalkami jak ćmy idącymi za światłem a jeśli kręgosłup moralny, który im się bezwolnie narzuca jest spierdolony to idą pod młotek i wybijają wszystkich po drodze.
 

 



Kiedyś myślałem, że cześć mózgu odpowiadająca za tworzenie sie religii w stadzie znajduje się w pniu mózgu. Tzw "mózgu gadzim", najstarszej częsci, którą odziedziczylismy po gdadach. Jednak badania z 2010 roku wykazuja, że byłem blisko, bo jest to blisko pnia mózgu.
 

 
Jestem tępą marionetką w stadzie, prowadzoną przez autorytety.
Tak sobie myślałem, dlaczego nie ma na świecie osoby, która by mogła komuś wyjaśnić społeczne mechanizmy działania religii by go przekonać i po zrozumieniu ta osoba nagle przestała by być religijna.
Myślałem, że po prostu my nie chcemy przestać, że potrzebujemy być religijni. Może to też prawda, ale podobnie z fanatyzmem nie możemy przestać bo religia jest zapisana w behawiorystyczne mechanizmy sumienia.
Sumienie odpowiada za dysonans, uczucie wstydu, niezgodności wewnętrznego kodeksu. Oduczenie kogoś religii więc jest czyś takim jak zmiana nawyku, jak oduczenie np kota sikać do kuwety. To wchodzi w nasze normy, my również będziemy odczuwać dysonans sikając w korytarzu.
Dlatego w większości jesteśmy marionetkami stada, bo jesteśmy stadni nieświadomie, a uświadomienie tego procesu jest sporym wyzwaniem i nawet jeśli sobie coś uświadomimy to dalej będziemy funkcjonować behawioralnie, mechanicznie.
Takie tępe stadne, bezwolne lale bijące żyda.
 

 
Ja wierzę, że nadzór jest potrzebny tylko dla hołoty - ludzi którzy nie chcą pracować, a Ci co chcą pracować motywują innych do pracy i mają jakieś wyniki. My wszyscy zarabiamy bo robimy coś dobrze i coś potrzebnego inaczej to co robimy nie przynosi korzyści i nikt nas nie chce.
Takie są brutalne prawa rynku, tak samo jak samemu coś robisz jakiś produkt to jeśli nikomu się to nie spodobała to znaczy że robisz coś źle.
Proste brutalne prawo rynku: nie sprzedaje się -> klepiesz biedę
Dyktatorzy won!
Ktoś mądry powiedział tak: wiesz po czym poznać pizdę? Po tym że łasi się z grubą wazeliną do przełożonych a traktuje podwładnych jak ścierwo.
Coś w tym jest.
Są ludzie, których wszyscy się słuchają i podziwiają a oni szanują podwładnych i doceniają dobrą pracę
 

 
Opus Dei Utajona krucjata
fragment dokumentu:
"...Jestem przekonana, że opus dei jest doskonała inaczej jego założyciel nie zostałby świętym.
Okres tworzenia Opus Dei skończył się wraz ze śmiercią ojca założyciela od tamtej pory stosujemy się do jego słów i czynów.
Nie przyszło by nam do głowy zmieniać czegokolwiek, przeciwnie to ja muszę się zmieniać.
Amalia - numeraria pomocnicza pochodzi z ubogiej rodziny i oddaje Opus Dei cały swój zarobek.

Jak pisał ojciec Jose Maria:
- Być posłusznym to droga to droga bezpieczna
- Być ślepo posłusznym swojemu przełożonemu to droga do świętości.
- Być posłusznym w swoim apostolstwie to jedyna droga, bowiem w dziele bożym umysł powinien być posłuszny lub odejść."
 

 
Kolejny piękny religijny dzień,
No tak jesteśmy w stadzie, więc nie możemy się wychylać. Tak mówią w stadzie, więc tak wierzymy. To jest konkurs posłuszności. Są posłuszni i posłuszniejsi. Niektórzy po prostu lubią ciepło. A jak wiadomo najcieplej w dupie szefa.
 

 
Ktoś mnie kiedyś zapytał czy go nie szanuje bo nie skończył szkoły.
Koleżanka nazwała go "dziwką bez szkoły".
A dla mnie to wcale tak nie jest.

Ludzie wierzą w systemy.
Religia jest jednym z systemów, tak jak szkoła, państwo.
Wszyscy wierzą wciąż w kółko w aniołki, siwego dziadka z brodą w niebie i życie po śmierci w puchatych chmurach na wypasie albo dziewice w raju albo inną tego typu bzdurę.
I to jest najlepszy dowód na to jacy jesteśmy tępi wierząc w systemy narzucone nam przez hierarchię. Przez przełożonego, przez kogoś w garniturze, autorytety.
8 latek/latka i 30 latek/latka wierzą w to co im powiedzą rodzice, autorytety, to jest dla nich świętość. Wiek nie ma znaczenia są tak samo tępe i tak samo też wierzą w systemy.

Przecież każda dziwka wierzy święcie w system i bierze do papy zgodnie z jego regułami za korzyści, które system przynosi.
Dziwka chce iść na skróty brać szybko bo jest niecierpliwa, ale jest dziwką systemu, tak jak każdy korpo-szczurek i nawet robi lachę tym samym klientom.

Jaka więc jest rzeczywistość? Po prostu każdy skurwiel chce być panem na swoim podwórku i chętnie rozkazuje by inni brali jego przyrodzenie do papy.
Życie jest proste, każdy chce się nachapać. Nic poza tym. Ludzie to egoistyczne zwierzęta, które wykorzystują systemy i każą wierzyć w nie innym szczególnie, gdy sobie wyrobią pozycję i rolę w tych systemach.
Tak jak pokazał to Zimbardo w eksperymencie i na jego badaniach niedawno powstał film "Więzienny eksperyment (2015)". Jesteśmy aktorami systemów.

Czy jest system lepszy, niż ten pozwalający na egoizm? Nie, bo trzeba każdemu pozwolić na egoizm, na własnych niewolników, własne dziwki, po szkole czy też nie.
Sprawiedliwy system to taki, który pozwala z dumą, w uszanowaniu egoizmu innych i bez poczucia bycia gwałconym zaspakajać swój egoizm.

Kogo szanuje?
Szanuję człowieka który stara się dostrzegać systemy i pomaga innym, a nie tych co tępo idą za stadem.
 

 
Antyreligijność, albo tworzenie własnej jednoosobowej religii, albo tworzenie własnego sumienia, jest wg mnie czymś w rodzaju umiejętności.
Tak jak z rasizmem. Rasizm jest efektem stadności, podporządkowywania się ślepo stadnemu sumieniu, które nienawidzi inności.
Ludzie śmieją się z czarnego bo są biali, a on jest inny od nich. Ich ślepe podporządkowanie sprawia, że nie potrafią tego przeanalizować indywidualnie.
To prosty zwierzęcy odruch stadny sprawia, że murzyn jest śmieszny dla białego, a biały dla murzyna. A podstawowa funkcja sumienia to nienawiść do inności.
To sztuka umieć przeprogramować sumienie i umieć znaleźć cechy wspólne by przestać nienawidzić. Nawet kolor oczu, czy włosów może stać się "powodem" nienawiści.

Dlatego umiejętność bycia antyreligijnym jest taką sztuką, by szanować i nienawidzić wg własnej indywidualnej woli.

Np taki kawał, bazujący na stadnych instynktach:

Ojciec mówi do syna:
- wiesz synu już pora
- Na co ojcze? Abym zaruchał?
- Nie, abyś znalazł przyjaciół, ty ruda pizdo.
 

 
Aby uzyskać świadomość w jakiś sposób potrzebne jest sumienie.
człowiek to samo-planujący mechanizm oparty na sumieniu. Tylko, że sumienie to mechanizm szukania poprawności działania i unikanie niepoprawności.
Sumienie to też nienawiść do niepoprawności, czyli inności.
Albo coś jest poprawne, dobre, albo niedobre, złe.
Ten prosty mechanizm tworzy już religię i fundament wiary, czyli "dobro" i "zło".

Człowiek kieruje się sumieniem ślepo i posłusznie. Sumienie to kodeks stadny i człowiek aby sterować sobą musi zmieniać swoje sumienie. Sterując stadem też musi narzucać kodeks innym.
Dlatego narzuca się innym religię.
W mniejszych stadach wystarczy sprawić by ktoś uwierzył, że coś jest niepoprawne, złe, dziwne.
Sumienie to też nienawiść do inności, do dziwnego zachowania innego niż kodeks stadny przewiduje.
To wszystko jest bardzo silnym mechanizmem wywołującym dysonans poznawczy, dysonans sumienia gdy robimy coś inaczej niż mamy zakodowane w normach (kodeksie stadnym).
Inność, inne zachowanie, dziwność wywołuje śmiech u ludzi bo przez śmiech człowiek rozładowuje napięcie dysonansu.
Dlatego też poprzez wytykanie dziwności i inności w zachowaniu najprościej zmieniać kodeks stadny.
Gdy doda się do tego agresję stworzyć można charakter funkcjonowania stada.
Agresywne religie dlatego są bardziej podporządkowane kodeksowi stadnemu i częściej dochodzi do zabójstw w takiej religii.
 

 
Tworzenie się religii jest efektem ubocznym funkcjonowania stada. Religia tworzy się tak jak rasizm i każde inne uprzedzenie. Każdy z nas ma w sobie cechy zarówno moralizatora jak i uległego konformisty. Kogoś kto dyktuje innym światopogląd, jak i kogoś kto ulega moralności innych. Tylko u jednych jedne cechy dominują i ludzie zaczynają dzielić się na rolę i w końcu moralizator zaczyna mieszać i tworzyć kodeks stadny innym by podporządkować sobie ich sumienia.
 

 
Wszyscy oscylujemy między konformizmem a indywidualizmem.
Gdy ludzie pracują ze sobą w grupie to pracują jakby w dwóch stanach, albo indywidualnym w którym decydują sami o sobie,
albo konformizmem gdzie próbują albo rządzić albo się podporządkować.
Jeśli się podporządkowują nie potrafią zadecydować o najmniejszej rzeczach i pytają o wszystko przełożonego a nawet kłócą się z
kolegami/koleżankami o tą drobnostkę i chcą mieć kodeks stadny ustalony by wiedzieć jak postępować.
W krańcowych momentach to może być pytanie "przepraszam, czy mogę pójść siku zrobić", albo "czy ten krzyżyk stawiać ukośnie czy prosto
w tym druczku?".
W takim stanie osoby szukają "silnego", zintegrowanego autorytetu, który będzie spójny w swoich zeznaniach i ustali im spójny i wyraźny kodeks.
Mimo że to trochę ośmieszam, wszyscy tak działamy.

Taka sytuacja pracy w grupie zaistnieje w sekundę po tym jak się włoży tam ludzi.
Konformizm po dłuższym czasie wytwarza prawa i państwa albo pisma święte i religię, gdzie ludzie się pytają autorytetu "przepraszam,
a co jest po śmierci?"

Drugi stan to stan indywidualizmu, gdzie osoba podejmuje sama decyzję i w takim trybie też potrafimy pracować,
choć czasem trzeba nas umieścić samego w pokoju.
 

 
Być może niedługo działanie naszej podświadomości będzie tyko zmartwieniem automatyków i robotyków. Ciekawe jest to, jak podświadomość reaguje. Szczególnie w krańcowych przypadkach, które wydają się nam nierealne albo paranormalne.
Non stop programujemy sobie sumienie poprzez wzajemne zarzuty a potem dziwimy się, że powstają wewnętrzne konflikty. Zresztą nie programujemy sumienia tylko sobie, ale też innym więc ich wewnętrzne konflikty nie wynikają tylko od nich samych.
 

 
Konflikty emocjonalne mogą być tak silne aby wywołać śmierć? Podczas procesu hipnozy zwanym przez niektórych naiwnych "egzorcyzmem"?

"Z pewnością zna pan historię Anneliese Michel - młodej Niemki chorej na schizofrenię, która zmarła po długotrwałych egzorcyzmach. Często mówi się, że był to ostateczny dowód na realność opętania. Co pan o tym sądzi?

Na podstawie tego przypadku powstał film "Egzorcyzmy Emily Rose". Książka Williama P. Blatty’ego i nakręcony na jej kanwie "Egzorcysta" są również do pewnego stopnia oparte na faktach. Przypadek Michel pokazuje, że jednym z niebezpieczeństw egzorcyzmów jest odrzucanie niezbędnej pomocy medycznej lub psychiatrycznej przez osoby rzekomo opętane. Egzorcyzm może być przerażającą procedurą, która wyzwala potężny stres, przez co stwarza ryzyko dla delikatnych pacjentów.

Anneliese Michel zmarła po wielu dniach wyczerpujących egzorcyzmów. W ostatnich latach przybyło podobnych przypadków. To właśnie dlatego Kościół Katolicki domaga się teraz kompletu badań medycznych i psychiatrycznych, zanim zdecyduje się na zaordynowanie egzorcyzmów. Istnieją obawy, że obok niebezpieczeństwa fizycznego, u ludzi o niestabilnej kondycji umysłowej mogą one wywołać stany psychotyczne, maniakalne, depresje, a nawet skłonności mordercze lub samobójcze."
http://strefatajemnic.onet.pl/duchy/opetanie-wedlug-psychiatry/eensm
 

 
"Są tacy to nie żart, dla których jesteś wart mniej niż zero"

Zaniżanie siebie do wartości gówna jest tępe.
To jest słabe.
To nie jest cecha "polaczków" jak niektórzy mówią, tylko wszystkich ludzi na świecie.
To takie zaniżanie siebie do poziomu gówna wzajemnie w stadzie by przypadkiem nie wyjść po za szereg.

Jak zatrzymać neurotyzm u innych u siebie? Nie wolno obwiniać, czuć się winnym i wierzyć w negatywne łatki.
Brak wiary w negatywne, pejoratywne określenia, negatywną filozofię pozwala zobaczyć coś więcej,
spojrzeć głębiej, bez tępej dekoncentrującej negatywnej postawy.

Neurotyk - to taka zawistna przemądrzała osoba, która znajduje negatywne określenia na kogoś (też na siebie) niszcząc mu samoocenę.
To jest filozofia, którą chwyta tępy umysł.

Tępy podświadomy umysł nie zadaje pytań! Łyka wszystko na wiarę.
Np powiemy komuś, że jest leniwy albo niezdarny.
Podświadomy umysł nie ma zdolności do głębszego, racjonalnego myślenia.
Nie zadaje dodatkowych pytań np.: czy ktoś jest leniwy w tej chwili, czy taki się urodził i czy takie stwierdzenie ma sens?
Nawet prostymi głupimi niepozornymi słowami, możemy zamiast podnosić morale sprowadzać siebie i innych
do poziomu gówna, wpierdalając sobie w podświadomość głupoty.
Jeśli nikogo nie będziemy doceniać i szanować to nikogo też nie będziemy kochać bo nie będziemy wierzyć w wartość człowieka.

Sumienie działa behawioralnie programując poczucie winy.
Im bardziej ktoś jest neurotyczny to sumienie u niego działa silniej, więc silniej odczuwa, że czemuś zawinił i uwarunkowuje sobie do tego bodziec behawioralny - czyli jakieś hasło, hak - pejoratywną łatkę.
Neurotyzm polega na zaburzonej emocjonalności i empatii, dlatego osoba ma potrzebę zadawania bólu innym i sobie.
Wszystko to polega na programowaniu sumienia, co można zatrzymać po prostu nie czując się winnym, nie winić innych, będąc zintegrowanym z własnym sumieniem.

I to jest klucz by zdziałać coś więcej na tym świecie a nie tylko nienawidzić i prowadzić wojny, ale coś tworzyć, docenić siebie i innych.
  • awatar Gość: Głupoty opowiadasz. Wierutne głupoty wymyślone przez ludzi wyznających filozofię "hulaj duszo, piekła nie ma". Wymyślone po to, Żeby ułatwić sobie i "usprawnić" owo hulanie. Sumienie, poczucie winy, strach - to zmysł czucia duszy, ktory ostrzega Cię przed niebezpieczeństwem. Zmysł czucia ciała mówi Ci, kiedy w cis sie uderzysz, dotkniesz gorącego lub czegoś ostrego. Pelni funkcje ochronną dla Teojego organizmu. Jesli teraz zignorujesz to, co odczuwasz, gdy zbliżasz sie do ognia albo ocierasz sie o jadący samochód, to po prostu uszkodzisz sobie ciało albo ZGINIESZ. Podobnie jest z sumieniem. Jesli zignorujesz jego sygnały, stłumisz strach i poczucie winy - popełnisz samobójstwo wewnętrzne. Zabijesz swoją duszę, miniesz sie ze szczęściem, staniesz sie zimnym kamieniem lub w ogóle jakimś diabłem, kims bardzo złym.
  • awatar niewierna_ja: Mocne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wstawiam rysunek lekko zmieniony.
Dla mnie przede wszystkim symbolizuje pogardę do nieuzasadnionego braku szacunku dla drugiego człowieka.
Ten brak szacunku często nie wynika z własnej inicjatywy ale jest tworzony przez brak myślenia i przyjmowanie na ślepo papki od autorytetów, religii, filozofii stada.

 

 
Nie uciekam od filozofii. Uważam, że myślenie to dobry i zdrowy objaw w społeczeństwie.
Słuchałem sobie ostatnio wykładów prof. Krzysztofa Meissnera.
Myślę, że nauka jest najpierw zaczęta przez filozofię i różne przemyślenia prowadzące do eksperymentów, które potwierdzają lub wykluczają tą filozofię. I w nowych kwestiach i sposobach myślenia nie ma silnych, wszyscy popełniają błędy i znajdują niestworzone nieprawdziwe teorie.
Na youtube można znaleźć wykład tego profesora "Fizyka a wiara". Jego tytuł naukowy nie zmienia faktu, że jego wywody są bardzo dziecinne, no ale każdy tak ma.
Faktycznie to dobre pytanie "dlaczego istnieją prawa fizyczne i dlaczego są niezmienne".
Dla mnie świat jest jeden, nie uznaje "dualizmu świata" i wierzę w jakaś siłę tworzącą, która przez te fizyczne prawa z pyłu wytworzyć potrafi istotę myślącą.
To jest dla mnie coś niezwykłego i nieokreślonego.

Ale uważam, że religia wynika z podporządkowania w stadzie. Nie każdy jest zdolny do własnej filozofii, reszta jest zdolna tylko do podporządkowywania się filozofii samca alfa.
Tylko dlatego ludzie chodzą do kościoła.
Nawet ludzie nauki, którzy się podporządkują oni stworzą taką filozofię aby pasowała do filozofii obowiązującej!

Jeśli jesteś samcem albo samicą alfa to szukaj prawdy, a nie podporządkuj się katolom, islamistom, światom jęhowy, bo tam jest jeden wódz i on ustala co można myśleć a czego nie można myśleć!

Jeśli chce się naprawdę myśleć to trzeba myśleć samodzielnie, bo świat naprawdę jest niezwykły a ludzie zbyt ograniczeni aby go pojąć.
 

 
Co do islamu część druga.
Pisząc "religia nie istnieje" mówiłem to w przenośni. Po prostu gardzę tym słowem. Pisząc bardzo prosto. Np zastąpię słowo religia słowem określeniem "stadny kodeks oparty na pozaziemskim autorytecie".

Stado to stado, w nim zawsze są silniejsze osobniki, które narzucają innym wszystko i potulne spokojne pizdy, które się zgadzają na wszystko i które ślepo podążają za przywódcami, albo innymi facetami w spódnicach.

Jeśli wg stadnego kodeksu wywlecze się kobietę i poderżnie się jej gardło to żadna potulna spokojna pizda nie powie nawet słowa bo działa wg stadnego kodeksu.

Dlatego istotne jest aby ludzie mieli racjonalny normalny "stadny kodeks" oparty na w miarę RACJONALNYM PRAWIE (nie ma ideałów) a nie jakimś pojebanym "stadnym kodeksie opartym na pozaziemskim autorytecie"
  • awatar shade: @Bezpośrednio: Wszystkie aktywności religijne powinny być pod butem prawo, a prawo powinno być weryfikowane. Dużo religii zostało stworzonych niedawno. Jeśli np Ty stworzysz religię i będziesz mówić, że wiesz co jest po śmierci to będę miał szacunek do Ciebie, jeśli jest taka twoja wola i nawet do naiwnych ludzi, którzy za Tobą pójdą. Pod warunkiem, że nagle nie wymyślisz, że bóg Tobie powiedział, że za nienakładanie białych rękawiczek przy stole grozi publiczna chłosta, albo ukamienowanie.
  • awatar Bezpośrednio: Swoją drogą, Freud super to ujął - religia jako zbiorowa nerwica
  • awatar Bezpośrednio: Też znacznie łatwiej żyje się człowiekowi, gdy ktoś/COŚ mu powie konkretnie JAK ma żyć. Lepiej się funkcjonuje jednostce, kiedy ma w świadomości przynależność do jakiejś grupy z którą może się utożsamić. Niektórzy tego potrzebują, okej - ale fakt faktem znalezienie SWOJEJ tożsamości jak i sposobu na życie wymaga myślenia, z czym masa ludzi ma problem. Szanuję też ludzi, którzy swoją tożsamość odnajdują w oddaniu się jakiejś wierze i dokonują świadomego wyboru - pod warunkiem, że nie narzucają swoich poglądów i nie próbują tym sposobem kontrolować wszystko/wszystkich wokół
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Islam co o tym myśleć?

Po pierwsze słowo religia jest filozoficzną ściemą. Z punktu widzenia zdrowego przy zmysłach człowieka religia jest słowem bez znaczenia.
Religia nie istnieje, istnieje tylko stado i jego zasady.
Religia to filozofia dla mas - nie dla jednego człowieka. To psychologia stada z kodeksem dla stada, zasadami które jedni tworzą dla drugich.
Każde stado tworzy religię - to słowo nie ma żadnego istnienia. Stado zawsze będzie "religijne". Postać tej "religii" może być różna.
Zwykły pseudokibic zapytany dlaczego napieprza ludzi z klubu przeciwnego robi to bo czuje przynależność. Zapytany nie wie czemu nienawidzi, po prostu tak ma być tak mu powiedzieli starsi. Podobnie w więzieniu tworzy się hierarchia, regulamin dla stada, ci którzy tworzyli reguły i ci którzy się im podporządkowują. Ci co się nie podporządkowują zostają prostowani, prze-cweleni, albo ożenią mu w końcu kosę.
Nie wierzę w religię, ani katolicką ani islam, żaden dziadek przed nami nie wiedział co było po śmierci i nikt z nas tego nie wie i się nie dowie. Pisma są dla idiotów.
Jakie prawo miał taki pra-pra dziadek tworzyć dla młodych kodeks wg. którego jedni mogą zabijać drugich? Kto jest mądry niech pomyśli.
  • awatar Reach the stars: Religie... Nie mają sensu. No chociażby np katolicy 'a bliźniego swego jak siebie samego' a jak się wypowiadają o tych wszystkich terrorystach? O sobie na pewno tak nie mówią...
  • awatar DARK TERRITORY: Jakby wszystkie te religie nie istniały świat byłby inny, może nawet dużo lepszy niż jest. Bogów ludzie wymyślili sobie ze strachu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tworzenie sensu czasem jest trudne z jednego powodu. Trzeba przebić sens innych.
Ktoś wyżej w hierarchii mówi w co należy wierzyć a reszta przyjmuje bezmyślnie światopogląd. Da sobie wmówić nawet co jest po śmierci. Łykną wszystko.
To tak jak z prostytucją. Ludzie w coś wierzą. Wierzą w pieniądze.
Pieniądz to waluta bycia na posyłki dla kogoś innego.
Ktoś nadał temu sens a teraz wszyscy się podporządkowują.
 

 
Miałem styczność z ludźmi, którzy mieli schizofrenię i interesuje mnie co jest przyczyną tej choroby.
Być może objawy schizofrenii są u ludzi bardziej naturalne niż nam się wydaje ale tylko u tych u których wystąpią jakieś powikłania np infekcje wirusowe zaczynają one być bardziej widoczne?

Brak krytycyzmu wobec swoich urojeń jest naturalny dla człowieka co pokazuje religijność. Zawsze wydawało mi się, że wszyscy jesteśmy zaburzeni w ten sposób bo nie rozumiemy swoich automatów ale ślepo im ufamy i zawsze wierzymy w to co nam mówi własny układ oceny zagrożeń - sumienie.
Dopóki brak krytycyzmu dotyczy ogólnie uznanej normy stadnej mało osób widzi to jako zaburzenie percepcji.
Mam takie dziwne przeczucie, że teoria infekcji jest najbardziej zgodna z rzeczywistością w przypadku schizofrenii, choć myślę, że przyczyny dla każdego przypadku nie muszą być takie same.

"Infectious disease theories of schizophrenia are very exciting and promising. It is too early to know if researching these theories will reveal the cause of schizophrenia."

http://schizophrenia.about.com/od/whatisschizophrenia/ss/WhatCauses_5.htm

Ciekawy artykuł racjonalisty:
"Problem polega na tym, że w wielu sytuacjach ciężko odróżnić silnie przeżywaną religijność od choroby psychicznej; jak ujął to profesor psychiatrii klinicznej z Georgetown University Medical School, Leon Salzman, często trudno jest „wskazać, gdzie kończy się religia a zaczyna się choroba" "
http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,8417#_p1

No tak, ale racjonalizacja w religii wynika z naturalnej pracy umysłu - dlatego człowiek wszystkie absurdalne bodźce potrafi sobie wyjaśnić w przekonujący dla siebie sposób.
Choroba powiększa zachowania relgijno-fanatyczne.
Urojenia religijne nie wynikają bezpośrednio z choroby, przy tej chorobie ukazuje się natura tych urojeń przy zaburzonej pracy niektórych funkcji mózgu.
  • awatar Komentuję: Nie można obrażać się na kogoś, kto chce być po prostu wierny w przyjaźni do końca – i traktować go jako fanatyka religijnego... Zgoda? A spotkałem się z tym nie raz – więc piszę tu to o tym, bo tak akurat mi się skojarzyło, jak czytałem Twój wpis...
  • awatar Komentuję: Zauważyłem, że niektórzy nazywają religią moralność i wierność szlachetnym zasadom. To jakieś nieporozumienie. Przykładowo, czasem wystarczy komuś powiedzieć, że chcę partnera wiernego do końca życia, albo chcę być takim partnerem - a już posądza się go o religijność. Przesadną religijność. Ale czy wierność to cecha przypisana wyłącznie do religii? Czy przypadkiem nie jest tak, że po prostu w życiu cenimy sobie osoby wierne? Kochamy przecież, jak przyjaciel jest dla nas wierny i nigdy nas nie oszuka, nie nabierze, nie wykiwa, oczekujemy, że sprzedawca w sklepie wiernie zważy towar i nie oszuka na kasie, że kontrahent będzie wierny umowie i się z niej wywiąże. W przeciwnym wypadku, jak coś idzie inaczej, w każdej z tych sytuacji jesteśmy oburzeni. Bo wierność jest wartością uniwersalną i ponadczasową, więc nie można jej ujmować w kategoriach religii. Owszem, wierność pochodzi od słowa wiara, ale wiara w dobro to chyba nic złego? Nie można obrażać się na kogoś, kto chce być po prostu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nawet to, że "intuicyjnie" odrzucamy fakt o tym jak bardzo człowiek jest tępy i ograniczony jest dowodem na działanie ograniczających nas automatów. To one np. funkcje obronne ego sprawiają, że chcemy utożsamiać się w pewien określony sposób.
A co jeśli stajemy się wolni dopiero wtedy jak zaczniemy zauważać jak bardzo jesteśmy zniewoleni?

"Drogi człowieku Twoje miejsce nie jest jak Ci się wydaje w centrum wszechświata, Twoje miejsce jest na peryferiach
Mikołaj Kopernik

Drogi człowieku Twoi przodkowie nie mieszkali w komnacie królowej wiktorii ale skakali po drzewach i wpaszczali banany.
Karol Darwin

Jest jeszcze gorzej, okazuje się, że nie jesteśmy nawet panem we własnym domu. Nam się wydaje, że to my rządzimy swoim zachowaniem.
Zygmunt Freud

A tak naprawdę to jest czubek góry lodowej, cała reszta jest zautomatyzowana"
Psychologia automatycznej duszy, fragment z wykładu prof. Rafała Ohme
 

 
"A ja nie wiem, nie znam się i nie chcę wiedzieć"

Uważam, że ludzie nie potrafią łatwo uwolnić się od religijnego posłuszeństwa do narzuconych im prawd objawionych bo musieli by walczyć ze swoimi własnymi mechanizmami obronnymi ego. Takie zachowanie po prostu bardzo rzadko występuje w stadzie gdy ktoś próbuje zrozumieć swój konformizm i się jemu przeciwstawia. Stadna reakcja nawet zwalcza samą próbę nauki w tym kierunku. Religijni ludzie bronią swojej "prawdy" bo się z nią identyfikują więc atakując samą tą filozofię czują atak na swoje ego.
  • awatar ‡Personal Jesus‡: Pozwolę sobie zacytować Marilyna Mansona "Apokalipsa nadejdzie, gdy odrzucimy Boga, a zaczniemy wreszcie wierzyć w siebie" "... Ja widzę to tak, że wystarczy być sobą, żeby pójść do piekła"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Transcendencja (Transcendence - 2014)

Pierwsze co mi przyszło na myśl po obejrzeniu tego filmu to to, że jest olbrzymia różnica między chwilą zadumy nad tym światem pojedynczego indywidualnego człowieka i próbie zadania pytań na które nie umiemy sobie odpowiedzieć, a wiarą bezwzględnie narzuconą stadu jako prawdy objawione.
 

 
Ja kiedyś sobie postanowiłem, że będę mówił sobie tylko prawdę (chociaż sobie , że będę samcem alfa dla własnego zdania by zadecydować co jest prawdą a co nie.
Ale jest tak, że nawet w nauce większość rzeczy bierzemy na wiarę.
Myślałem o duchowości kiedyś i chciałem sobie wyobrazić, to jako coś ponad naturalnego (bo miałem potrzeby religijne), ale w końcu stwierdziłem, że nie mam pojęcia nawet czym jest zwykła grawitacja i dlaczego kamienie - świat deterministyczny złożony z pyłu który kiedyś był zapoczątkowany wielkim wybuchem produkuje świadomość? Do tego dąży entropia do świadomości? To jest tak trudne do zrozumienia, że można się w tej kwestii tylko okłamywać. I tworzenie pojęcia dualizmu świata jest bzdurą dla mnie - wymyślaniem rzeczywistości popartym tylko stadnym nakazem.

Ale to co bierzemy na wiarę dotyczy całego naszego życia. Np niedawno w firmie szef (samiec alfa w stadzie) powiedział coś o pewnym podejściu jak powinno się coś robić i ludzie mu uwierzyli - bo ma autorytet i szybko sobie umotywowaliśmy, że takie podejście jest słuszne i lepsze!

Placebo istnieje dzięki wierze i dzięki temu że wierzymy że lek ma silne działanie nasza podświadomość lepiej radzi sobie w tej sytuacji!

Wg mnie miłość to wiara, przywiązanie, warunkowane pozytywne emocje dzięki pozytywnym doświadczeniom emocjonalnym i seksualnym.

Wiarą nie można do końca sterować bo my nawet nie uświadamiamy sobie wszystkiego w co wierzymy. Dla nas świat jest oczywistą oczywistością.

Wg mnie jeśli ktoś sobie ubzdura i uwierzy, że jest zakochany to będzie zakochany - nawet w kilku osobach naraz
Wiara i miłość jest prawdziwa dopóki trwa.
 

 
Fanatyzm jest jakby karykaturą, każdego z nas - religijnego człowieka, która od razu odsłania wszystkie ukryte, przez optymistyczną potrzebę duchowości, negatywne motywacje.

„(...) wszyscy fanatycy mają szczególny pociąg, szczególne upodobanie do kiczu. Bardzo często fanatyk nawet do trzech nie umie zliczyć. Przy tym fanatycy bywają beznadziejnie sentymentalni, często przedkładają uczucia nad myślenie i niezmiernie ich fascynuje własna śmierć. Nie cierpią tego świata i chętnie przehandlowaliby go na »niebo«. Jednak to »niebo« zazwyczaj pojmują jako wiecznie trwającą szczęśliwość, niczym zakończenie kiepskiego filmu.”
"Jak uleczyć fanatyka" Amos Oz